Anioły,Anioły,Anioły
Już myślałam,że mnie opuściły.Nikt nie chce pomagać.Każdy biegnie przed siebie...
A tu tak niespodzianka,moje prośby zostały dziś wysłuchane.Paulina oferuje ciuszki dla dzieci.Joasia też coś dorzuci.Nieoceniona Anusia podaruje znowu biżutki,a Buniek(Basia) dorzuci rękodzieło.Jaka jestem szczęśliwa.
Powiem szczerze,ze ciągle ktoś mi coś podrzuca,ale z roku na rok jest tych osób mniej.A przecież chorych dzieci nie ubywa.Ciężko czasami samemu pomagać.Założyłam tego bloga bo myślałam,że wtedy więcej osób będzie tu wchodziło i co za tym idzie więcej osób będzie pomagało.Ale pomyliłam się.To jest przykre.Jest tysiące blogów,a tylko kilka oferuje pomoc.Nie chcę dla siebie,tylko dla chorych dzieci.Nie mogę dawać więcej bo nie mam.Robię co w mojej mocy.Zbieram puszki,zawleczki,(były zbierane blaszki),kardridźe i tonery,stare telefony,nakrętki,zabawki ciuszki dla dzieci.Czasami kupię coś taniego w lumpku albo w Niemczech na wyprzedaży,to sprzedaję na allegro a za zarobione pieniążki wysyłam paczki i listy do dzieci.Kupuje im witaminy,kupuje znaczki i koperty,kupuję ciuszki albo zabawki.No,po prostu robię co mogę.Dlatego proszę Was jeżeli chcecie pomóc dzieciom zróbcie to.Na pewno w każdym domu jest jakaś zbędna rzecz która przyda się komuś innemu.
